13 maja 2010

deszczowo i butowo


Deszczowo sie zrobiło na tych Trzech-Zimnych-Panów-Ogrodników (czemu ogrodników? myślę, że google wyjaśni; google mówi: „Pankracy, Serwacy i Bonifacy: na ogrody źli chłopacy.”). W czasie deszczu dzieci się nudzą, widać ja też, bo popełniłam kilka zdjęć inaczej, co wieczorem pokażę, dodając fotki.
Wczoraj przyszłam do domu całkowicie przemoczona a sandałkach Riekere, nieźle mi chlupało i śluptało za każdym krokiem. Co jest wstępem do tego, że dzisiaj na początek będzie o butach, potem wspomnę o kurtce, a na koniec deser; plany wyjazdowe.
Buty. Krótko, ale treściwie; bo z głębokimi przemyśleniami, a przemyślenia moje ścisle wiążą się z przeżyciami. Więc: buty marki Rieker to kosztowny niewypał. Od razu obrały mi lewą piętę i obcierają dalej. W czasie ciepłych dni paskudnie parzą od spodu, bo wkładka okazała sie być sztuczna i sztuczna. Trudno żeby nie odparzała stóp moich, delikatnych i wypieszczonych! ;-). Chodzenie w skarpetach grubszych, podkładki pod pięty, nic nie dały, dodatkowo jedynie zwiększały dyskomfort chodzenia, nasilała sie złość z powodu głupio wydanych, niemałych pieniędzy. Żeby było śmieszniej, to buty kupowane na ”straganach” za 30-50 zł, są wygodne, miłe i krzywdy mi nie robią. A chciałam choć raz; kupić sobie fajne, skórzane i ładne butki na wiosnę.. Jednym słowem mam buty które mnie nie lubią z wzajemnością i mogę je komuś oddać, za pół czapki gruszek, albo za konia. Nie, to królestwo było za konia, sorry.
Kurtka gryzzli jest bardzo ok. Miła, ciepła, miękka. Przynajmniej to mi się udało.
No to teraz następuje nasz ulubiony ciąg dalszy, czyli plany. Plany jak wiadomo nie wychodzą, ale pomarzyć można prawdaż? Mam szansę, jedną na milion wpaść na wekend do Miasta Gryfa! Nigdy nie jechałam na wekend tak daleko. I bardzo bym chciała żeby to wyszło. Oczywiście byłoby to możliwe dzięki uprzejmości przyjaciół i ich autka i ich dobrej woli..

11 komentarzy:

  1. no to zycze Ci zeby sie udalo :) o butach pisalam tez u siebie na blogu wiec powtarzac sie nie bede :)u mnie tez zimnica i deszcz :( dziekuje za odwiedziny

    OdpowiedzUsuń
  2. ładna kropelka :)szansa jedna na milion :):) udanego weekendu w mieście Gryfa :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niektóre buty są złośliweee!! Też mam takie, od Ryłki, rżną ile razy je ubiorę. Potem leczę stopy przez dwa tygodnie, chodząc w traperach. Ale są ładne skubane.. :)
    Miłego weekendu i odpoczywaj :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam to samo z drogimi adidasami...nawet o tym kiedyś u siebie pisałam. Tańsze buty jakieś wygodniejsze były i nie ocierały mi pięt.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jedź i baw się cudnie:):):)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hoduję w szafie kilka par butów, które "wyglądają". Codziennie biegam w tenisówkach i tym podobnych:)

    OdpowiedzUsuń
  7. niestety tak to jest z tymi butami..
    a wyjazd..ech bede happy jak sie uda.jak nie, to trudno, jakoś przeżyję!

    OdpowiedzUsuń
  8. Moment, miasto Gryfa to Szczecin, tak mnie w szkole uczyli. A w nim bywasz dość często ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. hej Pi..i co? nie powinnam przyjeżdżać częściej?jak być może mam okazję?

    OdpowiedzUsuń
  10. Nieporozumienie, myslałam, że rzeczywiście masz na myśli inne miasto gryfa ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. i tak chyba nic z tego nie wyjdzie, ale pomarzyć można:)

    OdpowiedzUsuń