22 kwietnia 2009

sen nocy kwietniowej

Tak wyglądało dzisiaj o poranku, na moim osiedlu. Temperatura? ok 10 stopni.

Miałam dzisiaj dziwny sen. Śniło mi się, że Api z dzieckiem mieszkała nad morzem, w niedużym domku, blisko plaży. Odwiedzałam ją dość często, pomagając przy dziecku i nawet karmiłam dzieciaka swoim cyckiem (!!!!!!). Ale dzisiaj poszłam z aparatem nad morze, ignorując głodne niemowlę. Morze było tuż za winklem i kiedy wyszłam zza domku, zostałam oszołomiona niesamowitym widokiem. Wzburzone fale o granatowym i ciemnozielonym kolorze, ozdobione grzywkami z pianki. Na wodzie kłysały się całe stada krzyczących mew. Fale z szumem wpadające na piasek. Bezkres wody, wiatr.. wszystko to tak mnie walnęło, że upadłam na kolana i rzuciłam aparat na mokry piasek. Kolejną część snu spędziłam usiłując usunąć piasek z aparatu za pomocą pędzelka i dmuchania, z wątpliwym skutkiem. To znaczy; wcale nie dało się tego piasku usunąć..
I co znaczy ten sen, mój kochany pamiętniczku?
a poza tym, jest zimno, choć słonecznie.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza