Tak mi się skojarzyło..podróż wędrowca do świtu. W moim przypadku o świcie, ale whatever..
Nie rozumiem czemu, skoro mam możliwość, to nie mogę sobie pospać trochę dłużej? Tym bardziej że coś zamieszkało w rurach w naszym bloku i wyło rozdzierająco przez większą część nocy. No ale skoro nie mogę spać, to coś trzeba zrobić ze sobą. Rodzina śpi, więc nie będe sie tłukła po domu. Mała kawa, plecak z aparatem i poszła!
Dawno już nie byłam w parku o tej porze. Czas choroby nie był dobrym czasem, potem upały lub deszcze..A dziś, dziś był czas odpowiedni.
Zresztą, zobaczcie sami..






Magiczne zdjęcia. Byłyby wspaniałymi ilustracjami do jakiejś pięknej baśni...
OdpowiedzUsuńklimatyczne fotografie, pięknie :)
OdpowiedzUsuńElu, moze ktos kiedys cos napisze? ;-)
OdpowiedzUsuńAniu, dzieki!
prawie jak w moim lesie:)
OdpowiedzUsuńno, ale "prawie" robi różnice:)
mada, las to las..nic mu nie dorówna, żaden oswojony park!
OdpowiedzUsuńSlicznie, zwlaszcza te promienie slonca muskajace drzewa:)
OdpowiedzUsuńWarto było wstać wcześniej , dla tych pięknych fotek :)
OdpowiedzUsuńPiękne zdjęcia, oglądam sobie już dwa dni. I podziwiam, że wstałaś o świcie:)))Myślę, że ten w rurach to ghull, trzeba wytępić Kretem.
OdpowiedzUsuńAle pięknie, jak w Śródziemiu!
OdpowiedzUsuń