9 stycznia 2010

cosie




Zamykam oczy i usiłuję spamiętać. Tyle było dni, tak dużo, tak mało. Tyle wspomnień, tyle chwil, które chciałabym zachować. Zapamiętać kolor, smak, temperaturę. Zapamiętać zapachy i dotyk. Niestety wiem, że zostaną tylko kolorowe obrazy, częściowo utrwalone w kadrach. Chwile zamknięte w kryształach pamięci. Słodko-wiśniowe spotkania wieczorne u Pi, rozświetlone blaskiem miliona świec i fajna sesja fotograficzna ze świeczkami, choinką, oraz tajemniczymi cosiami. Pietruszka, to były cudowne, niezapomniane wieczory!

4 komentarze:

  1. Ka-ha napisała mi kiedyś, że po nas pozostaną...blogi... hehehe. Pozdrawiam śnieżnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. ładnie, cichu i piękny kontekst

    OdpowiedzUsuń
  3. marcinek..chyba że; internet szlag trafi i nie będzie blogów, ani googla i nie będzie niczego. Koniec świata? ;-)
    Holden-dzięki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Było iście magicznie. Wieczór pierwszy z idealną wiśniówką i wieczór drugi z orgią świeczek. A tak ta ostatnia wyglądała z boku http://static3.blip.pl/user_generated/update_pictures/751829.jpg :-)

    Mam piękny zbiór Waszych fotek i nie mam serca wyrzucić choć jednej, bo wszystkie śliczne i na takim poziomie, o którym mogłabym sobie pomarzyć.

    BTW Pamiętasz, że na początku były może ze dwie lampeczki? Strach pomyśleć o przyszłym roku :-)

    OdpowiedzUsuń