23 lipca 2009

Pajonk a bohaterstwo




Na leśnych drogach jest zdjęcie pająka. Siedzi sobie w norce, bardzo przemyślnie utkanej z pajęczyny w formie lejka, pełno na niej płateczków z jakiś drobnych kwiatków, a sam potwór wyłazi tak troszkę i ostrożnie. Jestem dumna z tego zdjęcia. A dlaczego? Bo proszę państwa, mam arachnofobię. Na szczęście nie w jakimś katastrofalnym stanie, taką lekką. Np. nie znoszę pająków w domu. Robi mi się coś dziwnego w środku mnie, kiedy widzę pajonka na ścianie. A jeszcze jak jest duży, kosmaty, albo kolorowy, to już mam ochotę wrzeszczeć, krzyczeć i uciekać. Nie robię tego zazwyczaj udaje mi się opanować, ale zmuszam jakiegoś członka rodziny lub ukochanego mężczyznę, aby zabrał zwierzątko w jakieś bezpieczne i dalekie ode mnie miejsce. Pająki wśród traw i liści nie robią mi czegoś takiego. Nie uciekam przed nimi z krzykiem, nawet jakimi któryś przebiegnie po nodze. Ale generalnie nie lubię i już. Przy zdjęciach makro pająków taka ciekawostka. Mogę zrobić makro zwierzaka na trawie liściu, w pajęczynie. Ale pod warunkiem, że jest to plenerek. A potem drugi problem: za cholerę nie obejrzę tego makro na 100% na monitorze. I dotychczasowe pajonki na fotkach, siedzą w archiwach, nierozpoznane. Ten jest pierwszy i jedyny, jakiego postanowiłam obejrzeć, wykadrować itd. Choć przyznam się szczerze: w oczy mu nie patrzyłam. Więc nie wiem, czy ma oczęta ostre. Tak więc jestem dumna z tego zdjęcia i wszystkiego co się z nim wiąże. I niech mi ktoś nie mówi: „phi, masz lesze zdjęcia!” , bo przyłożę...
wieczorem dam trochę inne zdjęcie, bohatera mojej opowieści

2 komentarze:

  1. Pajonk mówisz ,to ja takiego osobnika nie widziałam , straszny
    wkurzają mnie muchy, komary
    mam parę pająków w piwnicy, ale nie wchodzimy sobie w drogę :)

    OdpowiedzUsuń