7 grudnia 2008

sobota, 06.12.08


Mój drogi pamiętniczku!
Chodziły mi dziś po głowie różne tematy. Głównie mikołajowe, ale tak naprawdę w o wiele szerszym kontekście. Jak zwykle malutkie kolce w życiu. Od czasu do czasu, przy różnych okazjach napotykałam się na rafy z cyklu: „ja nie obchodzę, czegoś tam”. Przy czym wyglądało to w praktyce tak, że delikwent przyjmował życzenia tudzież prezenty, po tym miłym wstępie, ale oczywiście nie odwzajemniał życzeń, o prezentach nie wspominając, dla drugiej osoby, bo on przecież „nie obchodzi”. I ja osobiście jestem w kropce. Lubię składać życzenia lubianym ludziom, lubię dawać prezenty. Cała frajda z obmyślania, nabywania drogą kupna czy inną, wręczania. I nic na to nie poradzę, że lubię, jak ktoś się z prezentu cieszy, albo przynajmniej dobrze udaje. No i niestety też lubię dostawać prezenty. Czemu niestety? bo ich nie dostaję zbyt dużo. Takich prawdziwych prezentów/niespodzianek, które świadczą o tym, że ktoś pomyślał, że mu zależało. W takich prezentach jest cząstka drugiego człowieka, jakieś dobre fluidy, które razem z czymś tam przekazuje. więc ja takich prezentów nie dostaję. smutne to, prawda? A jeśli już, to sama je wymyślam, na zasadzie, że akurat czegoś tam chcę. No i nie dostaje od osoby która „nie obchodzi”. Nie tylko prezentów, ale nawet życzeń. Taki lajf. W związku z tym kupuję/sprawiam sobie sama prezenty, korzystając z pretekstu -przecież mam imieniny-urodziny-mikołaj, itd. W ramach dopieszczania siebie, skoro nikt inny tego nie robi. Taki lajf.
Dzisiaj wieczorem nie ma netu, dzisiaj wieczorem obejrzałam po raz setny film legalną blondynkę ( co za debilne tłumaczenie). Ten film służy do zasypywania dołka. I dobrze służy. To by było na dzisiejszy wieczór tyle. Jutro tez jest dzień. I może coś nowego do napisania.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza