22 listopada 2010

takie tam..


Jeszcze jedno zdjęcie z 8 rano, znalazłam zapomniane na dysku. A wczoraj powstały zdjęcia 4 PM, czyli 16 godzina, godzina wyjścia z pracy.
Dzisiejszy dzień sponsoruje ciepły wiatr, duża wilgotność powietrza i spadające ciśnienie. I kolejne złe wiadomości. Na usprawiedliwienie Losu muszę powiedzieć, że złe wieści zaczęły się w piątek, a dziś nadeszły kolejne. Ale nic to..
Jeszcze to opiszemy i zamkniemy kolejne demony w szklanym pudełku.
Demon zwątpienia:
Czasem dopada mnie zniechęcenie, taka bezsilność, ręce i inne kawałki bezwładnie zwisają, (np. włosy, nos na kwintę biust..), bo czuję jak niewiele ode mnie zależy, jak wszystko dookoła idzie winna stronę niż powinno. Wg. mnie oczywiście. Nie ogarniam tej kuwety..
Wbrew pozorom nie chodzi tu o politykę, ani postęp techniczny tudzież społeczno-kulturowy, nie czuję się oszołomiona szybkim rozwojem wypadków na świecie i globalne ocieplenie nie spędza mi snu z powiek.
Ale codzienne wiadomości z miejsca pracy wprawiają w osłupienie, no, bo jak to? jak tak można? jak można dopuścić, aby osoba po doktoracie, z wieloma poważnymi publikacjami na koncie, ze znajomością języków wielu, żeby taka osoba w dodatku ładna i miła, zwalniała sie po niespełna dwóch latach pracy w naszej szacownej i ponoć kulturalnej instytucji? Jak można doprowadzić do tego, że chciała się zwolnić? nie zatrzymać, nie poprosić o rozmowę? Skwitować jej pracę i wszystkie korzyści, jakie dzięki niej firma miała wzruszeniem ramion i zgodliwą parafką na wypowiedzeniu?
Ja nie rozumiem..
Kolejna wartościowa koleżanka złożyła wymówienie w piątek. I to wcale nie z powodu wyższej pensji ani innych dóbr materialnych. Odeszła, bo miała dość pracy, gdzie naczalstwo pomiata ludźmi.
Smutno mi, ale jej zazdroszczę. Że miała gdzie odejść. I smutno mi, bo ja nie mam. Jeszcze.

Dobrego tygodnia Wam życzę!

10 komentarzy:

  1. a sio, demony! ja je zamykam w słoiku z grubego szkła. dodatkowo zalewam ołowiem i zakopuję w ziemi, ale i tak czasem któryś pokazuje obmierzły łeb :-/

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne zdjęcie... takie trochę demoniczne;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne zdjęcia:) A o demonach najlepiej zapomnieć jak najszybciej. Tego życzę:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. ludzi? turyści śpią, a na Rynku większość sklepów, knajp, oraz inszych miejsc pracy itd. jeszcze zamknięta. Nieliczne sieroty przemykają cichcem do pracy na 8 rano..

    OdpowiedzUsuń
  5. piękne ujęcie! Zachwyca:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdjęcie też cudne, podobnie jak te w ostatnim poście! :)
    We wszystkim warto zauważać dobre strony.
    Ja wprawdzie na wolnym rynku, ale za to nie pamiętam ostatniego w całości wolnego weekendu :)
    Pozdrowienia cieplutkie!

    OdpowiedzUsuń
  7. dzięki Siorka :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jaki świetny klimat ma to zdjęcie! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. TY TEŻ KOCHASZ KRAKÓW......TO WIDAĆ....uwielbiam to miasto....jakos inaczej czas tam płynie, inaczej się myśli....a właściwie się nie myśli o swoich ......no ...hm....
    pozdrawiam, pokrewna duszo............

    OdpowiedzUsuń