11 listopada 2008

niedziela? nie, to wtorek!


Nie jest trudno kochać kogoś, kiedy wszystko układało sie dobrze. Nie jest trudno kochać kogoś, kiedy jest źle, ale kiedy obie strony znajdują czas na okazanie sobie miłości. Wszystko można wytrzymać, prawda? tylko po co? dlaczego?
Dlaczego wszystko nie może sie układać tak jak powinno? dlaczego wciąż trzeba robić jakieś popieprzone wybory? Zaczynam coraz bardziej skłaniać sie do opcji, że życie singla nie jest złe.
Dzisiaj pięknej pogody ciąg dalszy. Dużo słońca, kwiatki, dużo błękitnego nieba, czego mi w życiu więcej trzeba?
Fajnie robiło się makro różnych robaczków, kropli rosy, kwiatków. Leszczyna zakwitła, jakieś krzoki mają śliczne srebrne bazie. Śledziłam niemrawą biedronkę, łapałam tęcze w kroplach rosy na trawie. Zaglądałam do środka dmuchawcom. I tradycyjnie, bez większych efektów, robiłam zdjęcia wiewiórkom. I było mi fajnie.
A włoski na głowie mam czerwoniaste, heheh:)
Przyjmuję od jutra zakłady, czy uda mi się je zapuścić, czy tradycyjnie zetnę sie znowu na jeża.
Jutro mam sporo rzeczy do załatwienia. Sporo do biegania. Sporo do wydawania kasy. na szczęście liczę na częściowy zwrot finansowych nakładów.
Muszę wykupić odłożone buty, muszę odebrać śmieszne nowe okularki, muszę kupić kartę do soniaczka młodemu. I muszę skontaktować się ze znanym, krakowskim adwokatem. :-/
I będzie głupi, bo jutro środa, a jak dla mnie poniedziałek, hmmm. tydzień stanął na głowie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz